Każdy modelarz wie, że kolekcja nie jest czymś oczywistym. Najczęściej kupuje się modele stosując schemat lub narzucony klucz, najczęściej podążając za periodyzacją wydarzeń historycznych. Od szybowców, przez Boeingi aż po Apache – skrzydlatych perełek nie zabraknie! Jak jednak kolekcjonować z głową?

Nasze umiejętności

Musimy pozwolić sobie na racjonalną krytykę – jeśli nasz talent do precyzyjnego ozdabiania elementów jest nieco wątpliwy, dajmy sobie czas na doszlifowanie tych umiejętności i „nie porywajmy się z motyką na słońce”. Zakup skomplikowanych modeli na samym początku naszej przygody może nas zniechęcić, dlatego stopniowo zwiększajmy poziom trudności. Podobnie rzecz ma się w przypadku zaopatrywania w farby, podkłady, pędzle i utrwalacze – nie warto kupować specjalistycznych produktów do modeli o wyższym, niż nasz, poziomie zastosowania.

Nie poddawajmy się jednak, bowiem – jak każda pasja – sumienna i rzetelna praca nad doskonaleniem naszych umiejętności sprawi, że każde kolejne opakowanie będzie dla nas pestką. Poza tym, Da Vinci był tylko jeden – dla nas składanie modeli powinno być przede wszystkim przyjemnością i rodzajem twórczego odpoczynku. Nie dajmy się zwariować i pozwólmy sobie na relaks.

Dobór klucza

Wpisując w wyszukiwarkę: „śmigłowce modele” gdzieś z tyłu głowy tli nam się myśl o zarysie kolekcji. Biorąc pod uwagę kompletowanie jej, zastanówmy się, ile realnie mamy miejsca do jej ekspozycji i co chcemy nią wyrazić. Jeśli ma być czymś w rodzaju dowolnego, „uskrzydlonego” zasobu – w porządku, jednak przemyślmy to pod kątem naszych warunków lokalowych. Śmigłowce mają to do siebie, że łopaty bywają o różnej długości, a ich optymalna ekspozycja jest momentami wielkim wyzwaniem.

Może warto rozważyć gromadzenie naszych zbiorów kierując się jakimś etapem w historii lotnictwa? W przypadku śmigłowców, zakres czasowy skupia się głównie wokół XX wieku, jednak w obrębie każdej dekady zachodzą zmiany warte do uwydatnienia.