Branża esportowa w ostatnich latach rozwija się naprawdę prężnie. Takie gry jak League of Legends, DOTA 2 czy Counter-Strike elektryzowały fanów na całym świecie. Ostatnio jednak, popularność esportu napędzają stosunkowo nowe produkcje – Fortnite, Valorant czy Rainbow Six. Duży rynek sportów elektronicznych sprawił, że inwestorzy coraz poważniej myślą o wkroczeniu w tę dziedzinę rozrywki. Wbrew pozorom, statystyczny kibic esportu nie jest dzieckiem lub nastolatkiem – według najnowszych badań, rozgrywki we wcześniej wymienionych gracz w dużej mierze śledzą ludzie powyżej dwudziestego roku życia, z przewagą płci męskiej.

David Beckham inwestuje w esport

Guild Esports to organizacja esportowa, w którą zainwestował były piłkarz – David Beckham. Odchodząc nieco od tradycyjnego schematu postępowania firm esportowych, angielska organizacja chce wejść na Londyńską Giełdę Papierów Wartościowych. By tego dokonać, muszą oni zebrać 20 milionów funtów. Dzięki takiemu posunięciu, kibice będą mogli realnie wspierać swoich ulubionych zawodników. Guild Esports chce zakontraktować drużyny Fortnite, CS:GO, Rocket League oraz FIFA. Tak szerokie działania będą możliwe właśnie dzięki sprzedanym akcjom giełdowym.

Cechą wyróżniającą nową organizację na tle tych, znajdujących się w branży od lat, ma być, oprócz wejścia na giełdę, system szkolenia, podobny do tego z Premier League. Na graczy czekają akademie niczym z angielskiej ligi piłki nożnej. Guild Esports może być zatem jednym z prekursorów nowej myśli szkoleniowej esportowców. Aktualnie, duże marki takie jak G2 Esports czy Astralis, korzystają ze schematów wypracowanych przez doświadczoną kadrę. Być może wejście do branży specjalistów z dziedzin sportów tradycyjnych sprawi, że gracze będą trenowani jeszcze efektywniej.

Esport w liczbach

Esport to prężnie rozwijająca się branża, przenikająca do tak zwanego mainstreamu. Można to szczególnie zauważyć w Szwecji czy krajach azjatyckich. Niektórych jednak przekonają tylko dane liczbowe. One również są całkiem imponujące – w przypadku kilku wydarzeń esportowych 2020 roku, liczba widzów przekroczyła 100 milionów. Jest to poziom przewyższający takie imprezy jak tenisowy Wimbledon czy kolarskie Tour de France. Badanie firmy Newzoo wskazują natomiast, że łączna liczba widzów esportu w 2019 roku wyniosła około 443 milionów. W przewidywaniach na kolejne lata widnieje z kolei zapis, że liczba ta może wzrosnąć o kolejne 200 milionów.

Takie statystyki przemawiają do kolejnych przedsiębiorców, chcących zainwestować swoje środki w sporty elektroniczne. Poza Davidem Beckhamem, esport stał się inwestycją także dla Garetha Bale’a czy Shaquilee’a O’Neila. Ten pierwszy, założył swoją organizację – Elleven Esports, drugi natomiast został jednym z trzech właścicieli NRG eSports. Popularny koszykarz odpowiada w firmie między innymi za rozwój zawodników grających w NBA 2K.

Internet na ratunek w czasie zamknięcia imprez masowych

Ostatnie miesiące nie były łatwe zarówno dla fanów sportu, jak i esportu. Odwołanie większości imprez masowych na świecie sprawiło, że duża część dyscyplin musiała przystopować z rozgrywkami. Odbiło się to nie tylko na klubach, organizatorach czy samych zawodnikach, ale także na branżach okołosportowych, takich jak zakłady bukmacherskie. Mimo wszystko, sporty elektroniczne i ich turnieje wyszły na tym nieco lepiej niż tradycyjne dyscypliny. Stało się tak głównie dzięki przeniesieniu najważniejszych turniejów offline (na stadionie, przed żywą publicznością) do internetu. Namiastka emocji pozwoliła między innymi bukmacherom, na małe odświeżenie swojej oferty i przymusowe testowanie nowych rozwiązań. Na brak zainteresowania nie mogli także narzekać operatorzy kasynowi. W miejscach takich jak CasinoEuro, internauci z własnego domu mogą oddać się grze. Internetowe odpowiedniki Vegas, podobnie jak zakłady bukmacherskie online, zdobyły swoją popularność głównie dzięki szerokiej dostępności i prostocie.